Ślady eksperymentów z giętymi spawanymi rurkami od­najdziemy w wielu powszechnie dostępnych meblach z kolo­rowym igielitem i w wielu rodzinach kwietników. Mało tego dzięki tym prototypom wiele firm odkryło całą gałąź meta­loplastyki. Inne eksperymenty – z łączeniem metalu i drewna – dały początek bardzo ciekawym projektom mebli do przy­chodni i szpitali czy szkół: były tanie w produkcji, higieniczne i niezwykle wytrzymałe.

Eksperymenty ceramiczne nie tylko pozwoliły stworzyć ciekawą linię figurek – rzeźb, które są produkowane do dzi­siaj – ale również sprawiły, że wielu projektantów odważnie spojrzało na kształty, fasony i zdobienia naszych rodzimych serwisów stołowych. Nietypowe dekoracje, pojedyncze wzory i próbne partie szkieł, porcelany, tkanin czy innych przedmiotów codzien­nego użytku czasami trafiały do sklepów przyfabrycznych. Do dzisiaj możemy się na nie natknąć w stojących za szybką re­gałów zbiorach naszych ciotek. I nikt nie wie, co to za cuda!

Jak je znajdować? Najlepiej śledzić firmowe katalogi. Cza­sami te przygotowywane na okoliczność międzynarodowych targów pokazywały serie eksportowe, czyli to, czym fabryka chciała się pochwalić, czym chciała zwrócić na siebie uwagę. Często się udawało. Zresztą do dziś korzystają z tej metody wielcy światowi dystrybutorzy. Tak się po prostu pokazuje produkty droższe w produkcji, wymagające większego nakła­du pracy lub szczególnej technologii. A potem rynek i tak chce tańszych, uproszczonych, masowych.